KOMENTARZ SYNOPTYKA
z dnia
Nad Europą wciąż trwa korekta w rozkładzie ciśnienia, ale nie doszło jeszcze do takiej jego zmiany, która pozwalałaby na zapoczątkowanie nowego naturalnego okresu synoptycznego. Po definitywnym zakończeniu w miniony czwartek, poprzedniego okresu synoptycznego, z dominacją niskiego ciśnienia, adwekcją ciepłego powietrza o cechach morskich, sprowadzającego obfite opady śniegu oraz przemieszczaniem się nad Bałtyk z różnych kierunków, aktywnych ośrodków niżowych, kończących swój żywot właśnie w basenie Morza Bałtyckiego, nastąpiła kompensacja ciśnienia spowodowana rozbudową wyżu rosyjskiego w kierunku Bałtyku i środkowej Skandynawii, która zablokowała drogę kolejnym niżom chcącym kierować się nad Bałtyk. W tej sytuacji otworzyła się dla nich droga w rejon Morza Śródziemnego, z której skrzętnie skorzystał już jeden ośrodek niżowy z rodowodem atlantyckim, który po opuszczeniu Morza Jońskiego kieruje się nad Morze Egejskie. Jego chmury opadowe nie sięgają naszego kraju, ale wzajemne położenie tego niżu oraz wyżu rosyjskiego, spowodowało napływ nad Polskę od wschodu zimnego powietrza polarnego o cechach kontynentalnych, które zepchnęło na zachód stary, mało aktywny front atmosferyczny, genetycznie związany z ostatnim niżem, który wypełnił się nad południową Szwecją.

Zimny, dobrze rozbudowany wyż nie zagościł zbyt długo i już od soboty wycofuje się na wschód, ustępując miejsca ośrodkowi niżowemu, który znad Spitsbergenu podąża prosto na południe. Niż ten nie jest ani głęboki, ani rozległy, ale konsekwentnie podążając w kierunku południowym, wypełniając się, będzie dostawał się w orbitę rozkręcającego się niżu śródziemnomorskiego kierującego się nad Morze Czarne, co w dalszej perspektywie może doprowadzić do napływu nad Polskę powietrza wilgotnego, przynoszącego kolejną porcję opadów śniegu, utrwalając w ten sposób zimę.

Ryszard Olędzki

8 lutego 2010, 5:30